wtorek, 25 listopada 2014

Dariusz Sośnicki w Mikołowie


INSTYTUT MIKOŁOWSKI zaprasza w dniu 28.11.2014 roku o godzinie 18.00 na spotkanie z cyklu Seryjni Poeci. W spotkaniu weźmie udział Dariusz Sośnicki, autor wyboru swoich wierszy pt. Wysokie ogniska (WBPiCAK, Poznań, 2014). Wysokie ogniska to ponad 100-stronicowy wybór wierszy Dariusza Sośnickiego obejmujący utwory od debiutanckiego Marlewa (1994) po ostatnią książkę poetycką Spóźniony owoc radiofonizacji (2014). Prowadzenie: Maciej Melecki.

Dariusz Sośnicki (ur.1969) – poeta, redaktor czasopism literackich: „Już jest jutro” (1990-1994) i „Nowy Nurt” (1994-1996). W latach 2005-2013 prowadził dział polskiej prozy w Wydawnictwie W.A.B. Debiutował w 1994 r. tomemMarlewo (nagroda „Czasu Kultury” za najlepszy debiut poetycki). Do tej pory ukazały się tomy: Ikarus (1998), Mężczyzna w dominie (1999), Symetria (2002, nominacja do Paszportu „Polityki”), Skandynawskie lato (2005), Folia na wietrze. Wiersze z tomów Marlewo i Ikarus (2007), Państwo P. (2009), O rzeczach i ludziach. Wiersze zebrane 1991-2010 (2011), Spóźniony owoc radiofonizacji (2014). Jest autorem przekładu W. H. Audena W podziękowaniu za siedlisko (Thanksgiving for a Habitat).

 „Do Sośnickiego należy podchodzić wiele razy i na wiele sposobów. Poezja autoraIkarusa w szczególny sposób skłania do wielokrotnej lektury: jest w ścisłym sensie wielowątkowa. Sośnicki nie proponuje czytelnikowi szeregu gotowych utworów, zamkniętych obrazków, ale splot refleksji, spostrzeżeń i tematów, które rozwijają się w czasie, dojrzewają, wychodzą na pierwszy plan bądź znikają pod powierzchnią codziennego życia. Poezja Sośnickiego zmienia perspektywę, z jakiej spoglądamy na wiersz i na świat – rozluźnia związki w obu tych domyślnych porządkach, przechodząc niejako na drugą stronę poetyckiego realizmu".

Paweł Kaczmarski
(fragment posłowia)
Instytut Mikołowski
ul. Jana Pawła II 8/ 5
Mikołów

poniedziałek, 24 listopada 2014

Rozmowy ze zmarłymi

Nie ma sprawiedliwości na tym świecie. U2 wrzuca przedpremierowo zamiast pełnoprawnego albumu technologiczny syf na aplikację iTunes, jakby nigdy nie był zespołem „analogowym”; liryczną figurą Bono w fikuśnej fryzurze, skandującym słowa „Pride (In The Name Of Love)” na taśmie teledysku powstałego przed trzydziestoma laty. Zaś dzisiaj bierze udział w prezentacji nowych modeli iPhone’ów 6, 6 Plus i zegarka Appel Watch, świadcząc przysługi producentom całych stert bezużytecznego badziewia, które i tak nie naprawi (poprawi) tego świata. Tymczasem zespół James to według opinii wielu, grupa obracająca się w kręgu tzw. „drugiej linii brytyjskiego grania”, co nie tylko w kontekście ich najnowszej płyty, napawa mnie prawdziwym oburzeniem. Albowiem młyny reklamy i kurestwa mielą nieustannie: sztukę na papkę, kulturę na strzępy.

Mimo wszelkich zastrzeżeń, lubię „późne” U2, szczególnie za piosenkę Beautiful Day, pochodzącą z albumu All That You Can't Leave Behind, ale na Boga! Rock i komercja? To całkiem jak polityka i sprawiedliwość społeczna. Jak zbawienie i komunikaty episkopatu. Ostatni „naiwny”, zarzucam na nowo nabyty (ale na wtórnym rynku) odtwarzacz cd marki Sony najnowsze dzieło zespołu James. I dotykam PRAWDY. Walk Like You od razu brzmi lepiej niż wszystkie nieudane piosenki Coldplay, The National i Interpol. Prawdziwa sztuka może powstawać wyłącznie na nieurodzajnej glebie; w zapomnieniu i z dala od bystrych świateł. W czasie niezbyt łaskawym dla lidera grupy, Tima Bootha, który przeżył śmierć przyjaciela oraz własnej matki. Nawet, jeśli brzmi starym (ale czy na pewno dobrym?) Pet Shop Boys, jak w piosence Curse Curse. To w sumie tylko uroczy vintage, za którym kryje się tekst o melancholiku osamotnionym w hotelowym pokoju (gdzie zza ściany dobiegają głosy uprawiających miłość, którym dane było dostąpić orgazmu – przegiętego metaforycznie i znaczeniowo Le Petite Mort).

A dalej jest już tylko Moving On, równe najlepszym piosenkom o wiele bardziej utytułowanego Manic Street Preachers. Leave the little light on – śpiewa w tej kompozycji Booth, a ja mu bezkrytycznie wierzę, że nie warto gasić za sobą światła. I nie pozostaje mi nic innego niż absorbowanie do spodu melancholii rodem z Frozen Britain, przy okazji omijając jej kontekst, a właściwie narzucając nowy, osobisty; ja również całowałem się w roku 2006 z Great Britain na emigracji (Bournemouth, Dorset) i do dzisiaj czuję ten chłód na ustach, ale i kłucie tęsknoty w sercu (to samo powiem nawet na wykrywaczu kłamstw – vide przejmująca pieśń Interrogation). Wplecione we Frozen Britain krótkie zdanie w języku francuskim: Le petit mort pour toujours tłumaczy wiele – mała śmierć dla wszystkich, gdy wszyscy jesteśmy jej przeznaczeni (jak wcześniej często byliśmy skazani na nasze maleńkie śmierci). W tym kontekście Bitrter Virtue ma w sobie coś z estetyki obecnej na płytach niedawno zmarłego Jacka Bruce’a (choć zdaję sobie sprawę, iż jest to poważna recenzencka volta). Niemniej czuję tu Jego ducha. Całość brzmi jak dobra, nie przereklamowana poezja. Podobnie w utworze All In My Mind osnutym wokół przypowieści o Łazarzu. Klękajcie narody! Żaden Coldplay, żaden Snow Patrol, only James is truth!

Wszyscy jesteśmy już martwi, słychać w Quicken the Dead, ale co ze Zmartwychwstaniem? To upatruję w niszy, w poboczach, w podszeptach drugiego obiegu, z dala od prawd objawionych i fałszerstw związanych z aktualną potrzebą marketingu. All I’M Saying – skoro żywi nas nie słuchają, rozmawiajmy ze zmarłymi. Oni dowiedzieli się ostatecznie, co w życiu było dla nich najważniejsze…

James, La Petite Mort. BMG Chrystalis, 2014.

piątek, 21 listopada 2014

O „Golemie” na „Reymoncie”



Na stronie internetowej Kalejdoskopu Kulturalnego „Reymont” w zakładce „Co się wydaje”, opublikowano informację o ukazaniu się „Golema” wraz z trzema wierszami z książki: „Wyniesieniem”, „Predestynacją” oraz „Hufnalem”. Zainteresowanych zapraszam do lektury pod tym linkiem.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Łódź dobiła do Brzegu

Wchodzę do sądeckiego Empiku. W oczy natychmiast rzucają się ogromne ilości książek fantastycznych, obyczajowych, podróżniczych… Szukam działu z poezją. Tak, oczywiście że jest. Zajmuje zaledwie kilka półek. Tuwim, Szymborska, Herbert, Przerwa-Tetamjer. I oczywiście ksiądz Twardowski. W sam raz na prezent” – raportowała na jednym z portali uczennica klasy dziennikarskiej. A dalej jeszcze – „Młodemu człowiekowi, który kończy edukację w szkole średniej, poezja kojarzy się zatem z natchnionym Mickiewiczem i Słowackim, analizą i interpretacją oraz podświadomie rodzącym się w głowie pytaniem: co poeta miał na myśli?”. Cóż więc poeta ma na myśli, że wsiada w samochód, autobus lub pociąg i podróżuje przez wiele godzin do jakiegoś odległego miejsca, w którym na jego wiersze oczekuje (czy na pewno?) garstka słuchaczy? Myśli o doświadczeniu, a precyzyjniej – o doświadczaniu niemal zupełnej obojętności ze strony odbiorcy, którym jest nie kto inny niż dzisiejszy świat ze swoimi tektonicznymi ruchami zjawisk społecznych. Czy podążając za postulatem Czesława Miłosza, poeta współcześnie ma jeszcze szanse na to, aby jego poezja stała się użyteczna afirmując rzeczywistość, jej istotę i istnienie? To trudne, bo dzisiejsza reality to w praktyce wyłącznie rozpad, a więc kompletne zaprzeczenie trwałości. Niemniej autor wierszy zajmuje miejsce w publicznych środkach transportu, ponieważ wierzy w świat niewidzialny (duchowy), czyniąc go znowu widzialnym, a przy tym swoim wewnętrznym doświadczeniem potwierdzając, a potem podtrzymując jego istnienie. Czuje się przy tej okazji jak szczur w żelaznym sklepie/EMPIK-u. Jak ten klaun z muralu na zdjęciu, robiący minę „a kuku!”.
Pretekstem naszej obecności w Miejskiej Bibliotece Publicznej był brzeski Listop-Art. i spotkanie pod nośnym hasłem „Łódź dobija do Brzegu”, związanym z prezentacją środowiska skupionego wokół „Arterii”. Czytaliśmy nowe wiersze oraz perorowaliśmy o kondycji naszego pisma, o kondycji pism literackich w ogóle w kontekstach postu (kultura wysoka) i karnawału (kultura masowa), starając się przekonać do tego pierwszego, pozornie tylko trudniejszego i wymagającego wyrzeczeń zebrane w bibliotece osoby, które tak naprawdę nie było potrzeby do niczego przekonywać. One były z nami. Te nieprzekonane, po prostu nie przyszły na nasze spotkanie (od lewej: Szymon Domagała-Jakuć, Piotr Gajda, Izabela Kawczyńska, Rafał Gawin, Przemysław Owczarek i Kamil Osękowski).
Wydawnictwa Biblioteki „Arterii” cieszyły się dużym zainteresowaniem. Swoich nowych czytelników znalazły m.in. tomiki Rafała Krauze, Justyny Fruzińskiej, Tomasza Jamrozińskiego, Marcina Jurzysty i Grzegorza Jędrka. Podobnie, jak i kilka ostatnich numerów pisma. 
Radek Wiśniewski zapowiada koncert Agnellusa w NOK „Herbaciarnia”, ale też mówi o tym, że literatury w Brzegu nigdy nie podda.
Agnellus „śpiewająco” zaprezentował twórczość poetycką kilku poetów-klasyków we własnych, doskonale już „ogranych” interpretacjach muzycznych. W tym moją ulubioną Famagustę nieodżałowanego Marciusza Moronia. Grupa zaprezentowała także teledysk do utworu TaraTara, który można obejrzeć tutaj

czwartek, 13 listopada 2014

XV-lecie Instytutu Mikołowskiego

Instytut Mikołowski im. Rafała Wojaczka w Mikołowie zaprasza na spotkania w ramach obchodów swojego XV- lecia. Prowadzenie spotkań Maciej Melecki i Krzysztof Siwczyk. Szczegółowy program:

DZIEŃ I
20.11.2014 r., godz. 17:00

POCHWAŁA POEZJI – spotkanie wokół książki Edwarda Balcerzana pt. Pochwała poezji (Instytut Mikołowski, 2013), w którym udział wezmą: Edward BalcerzanBogusława Latawiec i Beata Wolska.


POECI INSTYTUTU MIKOŁOWSKIEGO:
Marcin Bies, Arkadiusz Kremza, Bogdan Prejs, Genowefa Jakubowska-Fijałkowska, Konrad Wojtyła, Wojciech Brzoska, M. K. E. Baczewski, Waldemar Jocher, Franciszek Nastulczyk, Jerzy Suchanek, Krzysztof Karasek.





DZIEŃ II
21.11.2014 r., godz. 17:00

O TYLE WIĘCEJ – spotkanie wokół tomu wierszy Pawła Targiela pt. O tyle więcej (Instytut Mikołowski, 2014), w którym udział wezmą: Wacław Tkaczuk (redaktor tomu) i Anna Kozińska–Targiel.

CIORIAN, CZYLI OSTATNI CZŁOWIEK – spotkanie wokół książki Sylvie Jaudeau pt. Cioran, czyli ostatni człowiek (Instytut Mikołowski, 2014), w którym udział wezmą: Aleksandra Charędziak (tłumaczka), Krzysztof Matuszewski (redaktor), Artur Lewandowski (autor wstępu), Marek Bieńczyk i Krzysztof Jarosz.