środa, 4 marca 2015

Podsumowanie roku 2014 wg Macieja Meleckiego

W przedostatni dzień grudnia na portalu instytutksiazki.pl Anna Kałuża opublikowała tekst zatytułowany „Raz, dwa, trzy, cztery: 2014 w poezji”, który jest jedną z nielicznych (a najprawdopodobniej jedyną) próbą podsumowania minionych dwunastu miesięcy w polskiej poezji: „W 2014 roku ukazało się sporo książek poetów znanych i od kilkudziesięciu lat obecnych na scenie poetyckiej. Mamy już zatem grono autorów, które przynajmniej od 1989 roku współtworzy literacki krajobraz, pracując na jego stałe punkty odniesienia, inne niż – uogólniając – wiersze Różewicza, Miłosza, Herberta i Szymborskiej” – pisze w  nim tytułem wstępu krytyczka, przytaczając nazwiska i tytuły kilkunastu autorów oraz tomików poetyckich (link do tekstu). 

Warto na zasadzie kontrapunktu stworzyć wobec tej opinii własną, zgodną albo polemiczną, po prostu alternatywną, która w głuchej ciszy niewyartykułowanych omówień odnoszących się do poezji w roku 2014, stanowiłaby oczywistą wartość dodaną, by „dać odpór” monopolowi jedynego wskazania, które może zostać potraktowane jako obowiązujący projekt zagospodarowania przestrzeni poetyckiej minionego roku. Aby to sobie ułatwić, należy stawiać pytania. Oto one:

Jakie książki poetyckie zrobiły na Was największe wrażenie w ubiegłym roku i dlaczego? Najważniejsze debiuty ubiegłego roku? Najbardziej niedocenione książki poetyckie, które ukazały się w minionych 12 miesiącach? Którzy autorzy zdecydowanie zawiedli, a ich książki rozczarowały? Jakie są Wasze prognozy na nadchodzący sezon nominacji 2015?

________________________________________________________________

Maciej Melecki

Trzy typy

Jerzy GórzańskiWszystko jest we wszystkim (Biblioteka Toposu, Sopot, 2014) – opasły tom wierszy i próz poetyckich - czyli wielce charakterystycznych form wieloletniej aktywności literackiej Górzańskiego - uderza mnogością wizji i światów autora, zestrajanych z ulotnych odłamków świata realnego, uruchamiających – niejako automatycznie – potężne, autorskie imagintorium, które, niewątpliwie, jest energetyczną turbiną dla treściowych wykładni. Górzański – szczególnie w swych prozach – zaciekle upomina się o nieustające nad widzenie osaczającej go dookolności, postulując – dzięki sugestywnym obrazom – odbiór rzeczywistości, jako nieprzewidywalnego i nieprzeniknionego wymiaru, ruchomego i płynnego procesu ujawniającego lotność sensu, mogącego ujawniać się tylko wtedy, kiedy patrzymy na świat i siebie w sposób narastająco przewrotny. Nie ma więc cienia przesady w porównywaniu Górzańskiego do jego wielkich poprzedników – Michauxa i Ponga. Jego najnowsza książką jest tego kolejnym potwierdzeniem, gdyż, jako jeden już z nielicznych, hołduje konsekwentnie duchowi paradoksu i makabreski, dobywając iście oksymoroniczne środki artykulacji dla swego poetyckiego pisma.

Krzysztof Siwczyk, Dokąd bądź (a5, Kraków, 2014) od czasu bodaj Faetonu Witolda Wirpszy polska poezja nie została zasilona tak przeogromnym dziełem. Siwczyk z niebywałym szwungiem, animuszem i przepotężną wyobraźnią językową  stworzył swoje opus magnum, w którym zawarł najistotniejsze składowe swojej poetyki, wyostrzone meandrującym i medytacyjnym tokiem rozpleniającej się narracji, osiągając, dzięki temu, niespotykaną – jak na warunki polskie – temperaturę wypowiedzi. W przepastnych tyglach poszczególnych segmentów poematu (wyodrębnionych tytułami) rozgrywa się  polichromatyczną konfrontacja ze światem dookolnym - dławiącym poprzez swoją wielopostaciową obecność – w której następuje radykalny demontaż jego miazmatycznych postaci i kompromitacja fatamorgan, jakimi szermuje wykładnia społecznego dyktatu. Byłby to tedy poemat zawierający opowieść o stałej potyczce – walce, która bardziej jest  miotaniną i szamotaniną, niż ruchem bitewnym, gdzie zatrata obu stron konfliktu wyraźnie eskaluje, ale pismo okazuje się – a jakże! - tą jedyną stancją, która daje schronienie na długo, ale też okowami przetrwania przed zalewem życiowego szlamu. 

Marcin Sendecki, Przedmiar robót (Biuro Literackie, 2014, Wrocław) – najnowsza książka poetycka Marcina Sendeckiego bez wątpienia jest kontynuacją jego poprzedniej książki poetyckiej Farsz (2011) w sensie uradykalniania wypowiedzi, nakierowanej na eksplorację takiego języka poetyckiego, w którym mamy do czynienia z atomizacją prezentacji, gwałtownym zderzaniem obrazu i kolażową strukturą narracji. W Przedmiarze robót da się dość mocno wyczuć element trawestacji stabilnych kodów poetyckich, zadomowionych niemalże trwale w świadomości czytelniczej, przez co – dokonując sporych w nich naruszeń – następuje odłowienie resztek z niegdysiejszych poetyk i stylów, wzięcie ich pod językową lupę i zagnanie w alternatywne gospodarstwo poezji. Sendecki po raz kolejny udowadnia w swoich wierszach konieczność innego ułożenia literackiego kompasu: tradycją okazuje się bowiem bardziej ruch awangardowy, niż klasyczne formy fasonowania języka, a potrzebą taki język, który bardziej adekwatnie, niż czyni to tradycyjny sposób opisu, oddaje tzw. współczesność – pozbawioną już wszak jakichkolwiek pewników – poprzez  charakter językowych zerwań, montażowych cięć i olśniewającą, mocno surrealizującą metaforykę.

niedziela, 1 marca 2015

Poezja polska po roku 2000. Diagnozy-Problemy-Interpretacje

W Toruniu właśnie ukazała się publikacja zatytułowana Poezja polska po roku 2000. Diagnozy-Problemy-Interpretacje pod redakcją Tomasza Dalasińskiego, Aleksandry Szwagrzyk i Pawła Tańskiego, której wydawcą jest „Inter-. Literatura-Krytyka-Kultura”, Zakład Antropologii Literatury i Edukacji Polonistycznej Instytutu Literatury Polskiej. Książkę opublikowano jako tom 1 serii krytycznej Biiblioteki „Inter-”. Pozycja została wydana na zasadach Open Access, a dostęp do niej znajduje się pod tym linkiem.

W jednym z rozdziałów zatytułowanym „Rola grupy literackiej po roku 2000. Przykłady, omówienia”, którego autorką jest Teresa Radziewicz, zawarto fragment (str. 65) odnoszący się do „mŁodzi Literackiej”:

Na arenie ogólnopolskiej życia literackiego szczególną uwagę w pierwszej dekadzie XXI wieku zwracała „mŁódź literacka” – działające przy Oddziale Łódzkim SPP Koło Młodych, którego początki sięgają 2003 roku, jednak oficjalnie sfinalizowane zostało jesienią roku 2007. Wówczas to z inicjatywy Andrzeja Strąka, prezesa Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Oddział w Łodzi, odbył się szereg spotkań, w czasie których zredagowano Regulamin i dokonano wyboru kierownictwa Koła. W Regulaminie jako cele Koła określono tworzenie ram merytorycznych i organizacyjnych dla projektów i imprez współkształtujących życie literackie w Łodzi, regionie i kraju, pogłębianie umiejętności twórczych i świadomości artystycznej poprzez inicjowanie i uczestniczenie w rozmaitych formach warsztatów, seminariów i dyskusji, występowanie z inicjatywami wydawniczymi i ich realizowanie, działanie na rzecz popularyzacji literatury, czytelnictwa i książki, współuczestnictwo w pracach i przedsięwzięciach SPP. Kolejne zebranie Koła Młodych związane było z prezentacją pisma, którego pierwszy numer ukazał się w grudniu 2007 (pod nazwą „Nieregularnik mŁodzi Literackiej przy Stowarzyszeniu Pisarzy Polskich Oddział w Łodzi Arterie”). Na początku 2008 r. ukonstytuował się ostateczny skład pisma i serii wydawniczej, planowanej przy piśmie, które w ostateczności przyjęło oficjalną nazwę „Kwartalnik Artystyczno-Literacki Arterie”. Osoby związane z tą grupą, to, między innymi: Michał Murowaniecki, Przemysław Owczarek, Monika Mosiewicz, Krzysztof Kleszcz, Izabela Kawczyńska, Tomasz Bąk, Piotr Gajda, Rafał Gawin. Widoczna jest różnorodność członków, zarówno wiekowa, jak i związana z dorobkiem literackim. Przykładowo, Tomasz Bąk (rocznik 1991) to debiutujący w 2011 roku tomikiem wierszy Kanada poeta, natomiast Przemysław Owczarek czy Piotr Gajda (roczniki 70.) są autorami kilku książek poetyckich.

W odróżnieniu od Teresy, nie nazwałbym „mŁodzi literackiej” grupą literacką w ścisłym dla tego określenia znaczeniu. Raczej ciałem, które stanowiło wówczas pre-skład redakcyjny późniejszych „Arterii” (Przemysław Owczarek, Agnieszka Kowalska-Owczarek, Rafał Gawin oraz kilku stałych współpracowników pisma: Krzysztof Kleszcz, Piotr Gajda, Michał Murowaniecki, który przez kilka lat również był członkiem redakcji), a także późniejszy skład personalny Domu Literatury w Łodzi (Andrzej Strąk i Rafał Gawin). Grupę literacką łączy przede wszystkim wspólnota programowa, która nigdy nie była cechą „mŁodzi”, choćby dlatego, że tworzyli ją poeci już w znacznej mierze ukształtowani, a ponadto niekompatybilni ze sobą rocznikowo (roczniki 60., 70., a nawet 80.). 

O ile różnice pokoleniowe nie stanowiły tu przeszkody w zakresie wspólnej lokacji środowiskowej, to już zupełnie odmienne doświadczenia (w roku zawiązania się „mŁodzi” miałem 41 lat, jak więc mogłem być młodym pisarzem?) spowodowały znaczące różnice, jeśli chodzi o uprawiane dykcje, które swojego czasu krytycy chętnie nadużywający liczmanów nazywali łącznie (do wyboru: błędnie lub złośliwie) „dykcją łódzką”. Wydana w 2008 roku antologia łódzkich debiutantów Na grani tylko wyeksponowała te różnice. Z udowodnieniem istnienia „dykcji łódzkiej” nie poradził sobie nawet Kacper Bartczak (a ściślej przeprowadzenie takiego dowodu nie było jego głównym zamiarem), autor posłowia do antologii, która pokazywała w zasadzie tylko jedno – Łódź dla wymienionych poetów to miejsce typowo geograficzne, a nie endemiczne.

Grupa literacka powinna też posiadać swojego lidera, który ustawiałby jej wewnętrzną hierarchię oraz rozsyłał w świat wiersze, manifesty i komunikaty. „mŁódź literacka” nigdy takiego nie miała, posiadała za to w swoich szeregach kilka indywidualności poetyckich, które do dzisiaj z powodzeniem kontynuują własną twórczość. I nie jest tak, i nigdy nie było, że wszystko zaczęło się od Bierezina dla Przemysława Owczarka (po latach trzeba wreszcie dokonać tej demitologizacji), jak swojego czasu pisali różni niedoinformowani krytycy, ponieważ w roku 2006, kiedy to Przemek otrzymał nagrodę główną, Krzysztof Kleszcz był do niej nominowany już po raz drugi (wcześniej w 2004 roku) a potem jeszcze w 2007. Monika Mosiewicz również była nominowana w 2006, a jako rozpoznawalna w sieci poetka funkcjonowała już od ładnych kilku lat. Mój dzisiaj zapomniany debiut prasowy miał miejsce dziewiętnaście lat wcześniej, w 1987 roku (drugi w 2002). Z tego też powodu konstytuowanie „mŁodzi Literackiej” wyłącznie wokół Przemysława Owczarka było równie prawdziwe jak czynienie tego samego wokół Mosiewicz, Gajdy czy Kleszcza.

Bliższe prawdy jest to, że „mŁódź” zawiązała się w Poleskim Ośrodku Sztuki wiosną (lub latem) 2007; na spotkaniu obecny był także Andrzej Strąk, Zdzisław Jaskuła (to on telefonicznie ściągnął do Łodzi Kleszcza, a ten zabrał mnie tam ze sobą) i Agnieszka Kowalska – późniejszy grafik „Arterii” oraz ludzie, dla których było ono pierwszym i zarazem ostatnim w tym składzie – Krzysztof Łużyński, Michał Świątek i Rafał Maurin. Rok 2007 to także rok łódzkich nominacji w Bierezinie, konkursie, który w tej edycji w znacznym stopniu opanowali członkowie „mŁodzi” (5 z 13 nominacji). To również data mojego powtórnego debiutu prasowego (na spotkaniu przekazałem Zdzisławowi wiersze, które niedługo później ukazały się w „Tyglu Kultury” - zadebiutowałem po raz trzeci, nareszcie jak należy).

Dalej już poszło, w czym olbrzymią zasługę ma redakcja „Arterii” (tu ciekawostka: w trakcie wspomnianego spotkania najpierw ustalono, że redaktorem pisma będzie Konrad Ciok) i Dom Literatury w Łodzi, które nadal stanowią (przynajmniej dla mnie) ważną środowiskową „bazę”, ale nie są już jedyną alternatywą. Każdy z dawnych członków „mŁodzi” wydaje dziś swoje wiersze w dalekich od Łodzi miejscach (co nie znaczy, że do Łodzi nie wróci), a w ramach Biblioteki „Arterii” czy serii wydawniczych Domu Literatury w Łodzi „rdzenni łodzianie” wydają poetów z całej Polski. Ogromną pracę wykonuje w tym zakresie Rafał Gawin, Przemek Owczarek, Magdalena Nowicka, Maciej Robert, Marcin Bałczewski i Andrzej Strąk, przyjaciele, znajomi, ale na pewno nie członkowie tej samej falangi / dykcji literackiej.

Tyle pobieżnej historii. Zdaję sobie sprawę, że w zasadzie „nie ma o co kruszyć kopii”, a ta errata ma jedynie wartość porządkującą pewne fakty. Teresa Radziewicz zresztą o tym wspomina, pisząc, że tego rodzaju grupę można jedyne zdefiniować jako zespół bezprogramowy, działający od wielu lat, skupiający autorów o różnorodnym dorobku i dojrzałości poetyckiej. Nie przeceniałbym jednak jej wpływu na samą twórczość skupionych wokół niej autorów, a w końcu to ona konstytuuje chęć zawiązywania podobnych grup literackich przeważnie w jakimś określonym celu.

Oddajmy jednak Cesarzowi to, co cesarskie. Gdyby nie hasło „mŁódź”, moje nazwisko, jak i kilka innych, prawdopodobnie nigdy nie znalazłoby się w tej publikacji. Ale to już kwestie rozpoznawalności (niewątpliwie najbardziej rozpoznawalnym poetą z rodowodem „mŁódzkim” jest Przemysław Owczarek), uwagi czy też nieuwagi krytyków, albo po prostu pijaru, które razem wzięte tak naprawdę średnio mnie dziś zajmują.

Na koniec drobna korekta: Izabela Kawczyńska nigdy nie była formalnie członkinią „mŁodzi”, podobnie jak i Tomek Bąk, za to tę przynależność deklarował Robert Miniak, niewymieniony w artykule. Z kolei moja skromna osoba to, niestety, roczniki 60., a nie 70…

czwartek, 26 lutego 2015

Finał XXIV edycji OKP o Nagrodę K.K. Baczyńskiego

Stowarzyszenie Literackie im. K.K. Baczyńskiego serdecznie zaprasza na finał XXIV edycji Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego o NAGRODĘ im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.
7 marca 2015 roku
w godzinach 17.00-21.00

Dom Literatury
w Łodzi
ul. Roosevelta 17

Podczas wieczoru jury w składzie: Tomasz Cieślak (przewodniczący), Roman Honet, Michał Murowaniecki, Magdalena Skrzypczak i Julia Szychowiak ogłosi przyznane Nagrody Głównej oraz Nagrody TETIS.

Po ogłoszeniu wyników będzie czas na poznanie laureatów konkursu i rozmowę na temat ich zwycięskich propozycji poetyckich. Prowadzenie: Monika Kocot, Julian Czurko. Na zakończenie wieczoru organizatorzy zapraszają na koncert zespołu Concrete Hills, którego muzyka inspirowana jest brytyjską sceną, a oscyluje zwłaszcza wokół rocka alternatywnego, shoegaze, brit pop'u, a także indie i art rock’a.

Wstęp na finał konkursu oraz koncert jest darmowy. Partnerem Konkursu jest firma Michalczyk i Prokop Sp. z o.o., właściciel marki Tetis.

środa, 25 lutego 2015

Dwie recenzje w „Arteriach”


W nowym numerze (1 /18/ 2014) Kwartalnika Artystyczno-Literackiego „Arterie” można przeczytać dwa moje teksty: recenzję płyty Mister D. „Społeczeństwo jest niemiłe” (Galeria Raster 2014) oraz książki Artura Nowaczewskiego „Dwa lata w Phenianie” (Lampa i Iskra Boża 2013). Poniżej dwa krótkie fragmenty, całość na łamach najnowszych „Arterii”.

„Nagle dociera do mnie całość komunikatu. Ten zlep literek z prasy kolorowej, ubrany w osiedlowy metajęzyk i jałową muzyczkę zapisaną flamastrem w szes­nastokartkowym zeszycie w kratkę, to wszak opis pogardliwej choroby, którą niektórzy przezywają „polactwem” („Chrzciny”, „Społeczeństwo jest niemiłe”). I krew mnie zalewa na myśl, że gdyby nie masłowszczyzna (heh, długo przede mną ktoś takie hasło z siebie strząsnął), nikt nie zwróciłby uwagi na takie piosenki jak „Zapach Boga” czy „Ryszard”, na tę czystą abstrakcję i językowe buractwo, które najtrafniej opisuje nie tylko dzisiejsze „nie o take Polskie wal­czyłem”, ale również TO, co udanie zastępuje ludziom kulturę. TO COŚ rozlane jest między zdaniami drukowanymi tłustą czcionką w szmatławej prasie z życia gwiazdeczek, śmiertelnych medialnie niczym jakaś jętka jednodniówka – i zieje Wielką Emocjonalną Pustką”.

Mister D. „Społeczeństwo jest niemiłe”

„Przez dwa lata po­bytu w Korei Północnej Nowaczewski był niemal wyłącznie „przeganiany” w miejsca jak najbardziej odległe od rzeczywistej prawdy o tym kraju. Co więcej, jako dwu­nastoletni chłopiec nie mógł mieć szerokiej wiedzy geopolitycznej o tamtym rejonie. Mimo to udała mu się sztuka, którą posie­dli wyłącznie najlepsi pisarze-reportaży­ści: utrwalił konkretny, autentyczny zapis spraw i ludzkich losów znajdujących się na styku dwóch kompletnie nieprzystających do siebie kultur. Choć dokonał tego wy­łącznie przy pomocy własnych przeżyć, do­mysłów oraz przeczuć, nakreślił panoramę szerszą niż w wiadomościach z najlepsze­go nawet serwisu agencyjnego. Przedsta­wił czytelnikowi bardzo sugestywny obraz jasnowłosego chłopca, który w stanie ab­solutnej beztroski wędrował spalonymi słońcem ulicami Pjongjangu, nie zdając so­bie przy tym do końca sprawy, że na jego plecach spoczywa czujny i groźny wzrok pomnikowego Kim Ir Sena”.


Artur Nowaczewski, „Dwa lata w Phenianie”

poniedziałek, 23 lutego 2015

Spotkanie z prof. Zbigniewem Mikołejko w Mikołowie


Instytut Mikołowski zaprasza na spotkanie z prof. Zbigniewem Mikołejko związane z promocją jego najnowszej książki pt. We władzy wisielca tom I i II (wyd. słowo/ obraz/ terytoria, 2013, 2014). Prowadzenie: Maciej Melecki i Krzysztof Siwczyk.
  
27.02.2015
godz. 18.00


Zbigniew Mikołejko - ur. w 1951 roku w Lidzbarku Warmińskim, jest filozofem religii i eseistą. Pracownik naukowy Instytutu Filozofii i Socjologii PAN w Warszawie, fellow Amerykańskiej Akademii w Rzymie (1996), wykłada również filozofię i logikę w Wyższej Szkole Informatyki Stosowanej i Zarządzania. Opublikował ponad 800 tekstów – oprócz polskiego, w językach: angielskim, francuskim, hiszpańskim, niemieckim, portugalskim, rosyjskim, ukraińskim i włoskim. Jest m.in. autorem książek: "Katolicka filozofia kultury w Polsce w epoce modernizmu" (1987), "Kim jestem dla ciebie..." (1987, antologia), "Elementy filozofii" (siedem wydań, 1998–2008); "Mity tradycjonalizmu integralnego" (1998), "Emaus oraz inne spojrzenia do wnętrza Pisma" (1998), "Żywoty świętych poprawione" (2001; Nagroda Księgarzy "Warszawska Premiera Literacka", czerwiec 2001; wznowienia – 2004, 2011; edycja dźwiękowa w wersji dla niewidomych – 2002), "Śmierć i tekst. Sytuacja ostateczna w perspektywie słowa" (2001), "W świecie wszechmogącym. O przemocy, śmierci i Bogu" (2009), "We władzy wisielca. Z dziejów wyobraźni Zachodu" (2013). Wywiad-rzeka: "Jak błądzić skutecznie. Prof. Zbigniew Mikołejko w rozmowie z Dorotą Kowalską" (2013). Współautor prac zbiorowych: "Licytacja. Szkice o nowej prozie" (1981), "Filozofia i myśl społeczna Jana Pawła II" (1983), "Katolicka filozofia kultury w Polsce" (1987), "Apokalipsy i kultury" (1997), "Ucieleśnienia. Ciało w zwierciadle współczesnej humanistyki" (2007), "Oblicza religii i religijności" (2008), "Spektakle zmysłów" (2010), "Instytucje: konflikty i dysfunkcje" (2012), "Polskie bieguny. Społeczeństwo w czasach kryzysu" (2013).

O tomach:

Nazwać książkę We władzy wisielca. Z dziejów wyobraźni Zachodu „opracowaniem na temat” to skłonić się do pewnego rodzaju barbarzyństwa. Zdecydowanie mniej to naukowa rozprawa, a bardziej intelektualna podróż, syta i satysfakcjonująca dla tych, którzy gotowi są pójść symbolicznym tropem tytułowego bohatera. Oto on, wisielec w roli głównej. Pełnomocnik śmierci, jej powiewający sztandar. Owoc ludzko wymierzanej sprawiedliwości albo manifest wolnego, ostatecznego wyboru. Zbigniew Mikołejko przeprowadza nas przez meandry kultury, która asymiluje wszystkie symboliczne ryty wisielca, przypisywane mu znaczenia, kalkulacje i role. Unaocznia ludzką fascynację wisielczą osobą, spersyfikowanym przejściem do niebytu i uprzedmiotowionym dowodem pohańbienia. Autor w umiejętny sposób rozszyfrowuje wieloznaczność tej fascynacji, jej źródła i potrzeby. Złożoność symboliki jest dla nas identyfikowana w kolejnych rozdziałach, kiedy to każdy z wątków interpretacyjnych podlega oddzielnemu wypreparowaniu. Rzucany przez wieki cień szubienicy, magnetyzm wisielczego ciała, antyczni i chrześcijańscy bohaterowie sznura... Symbol, który opalizuje płynnym przechodzeniem znaczeń, mieni się transmutacyjną siłą, drży krewkim pulsem cienia z mrocznej podszewki życia. Przy czym całość nie ma w sobie nic z suchego wykładu. To projekcja, seans wyobraźni, wizualny sezam. Treść wzbogacona mnogością ilustracji, przykładów dzieł sztuki, do których odwołuje się profesor Mikołejko w obrazowaniu proponowanych tez. Naocznie sprawdzamy często brutalnie mocną wypowiedź obrazów, szkiców czy fotografii. Trochę żal, że tak mało ilustracji w kolorze, choć być może czarnobiel wzmacnia jeszcze esencję przekazu zawartego w dziełach sztuki.Przekonuje narracja prowadzona niekiedy w pierwszej osobie, co skraca dystans w relacji autor-czytelnik i tworzy atmosferę dzielenia się wiedzą bez mentorskiego napięcia. To rodzaj przekazu, podczas którego ma się poczucie współuczestnictwa w analizie słuszności wyciąganych przez autora wniosków. Dyskurs zdecydowanie mocniej angażujący intelektualnie.

Robert Czyżewski


We władzy wisielca. Ciemne moce, okrutne liturgie. Tom 2 to druga część książki, opisującej władzę wisielca w wyobraźni Zachodu. Zbigniew Mikołejko w sposób precyzyjny, ale i nie pozbawiony humoru, opisuje wieszanie angielskich czarownic w Nowym i w Starym Świecie, o szaleństwie linczowania w Stanach Zjednoczonych, również o tym, jak pojedynczy wisielec stał się twarzą współczesnej wojny. Nie zabraknie tu również nawiązania do znanych filmów, książek czy dzieł malarskich. Wisielec jest przedstawiany tu jako emblemat śmierci i transformacji. Autor książki wskazuje na mnogość znaczeń tego symbolu i prowadzi nas poprzez dzieje historii aż do współczesności, opowiada o powiązaniu między władzą a szubieniczną karą, o egzekucji jako rytuale i święcie ludu, o wieszaniu angielskich czarownic w Starym i Nowym Świecie, o przeobrażeniu figury wisielca w anonimowego, stadnego trupa bez twarzy poprzez mechanikę nowoczesnej wojny, o wisielczych szaleństwach Rozumu i medycyny doświadczalnej, o wisielcu w kulturze romantyzmu.

Instytut Mikołowski
ul. Jana Pawła II 8/ 5
Mikołów
www.instytutmikolowski.pl